36658
Książka
W koszyku
Kiedyśmy ze ślubu z tego nowego, białego jak wigilijny obrus, kościoła wrócili byli, a właściwie, to z moją Dorotką przyjechaliśmy, co koń wyskoczy, żeby jeszcze przed młodymi być w chałupie, żona podniecona, cała w rumieńcach, w progu stanęła ze świeżutkim, pachnącym chlebem i szczyptą soli, ażeby żenicha z Kasią tak po staropolsku powitać. A na stołach? Dobrzy ludzie! Skarby, marzenia, o, dzisiaj, pomyślałem, na pewno nie zachowam cnoty powściągliwości czy wstrzemięźliwości w jedzeniu i piciu. O, nie. [fragment].
Status dostępności:
Wypożyczalnia Zdziarzec
Brak informacji o dostępności: sygn. 821.162.1-3 (1 egz.)
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej